Z 68 sesji RMT – 4 listopada 2010 roku

By | Listopad 5, 2010

Ostatnia robocza sesja w V kadencji toruńskiego samorządu nie zaskoczyła swoim przebiegiem. Większość radnych bez szczególnego zaangażowania śledziła przebieg wypadków. Odniosłem także (niczym nie uzasadnione oczywiście !) wrażenie, że nie przeczytali nawet dostarczonych druków. Złośliwie można  powiedzieć, że to nic dziwnego: część radnych nie startuje, reszta ma już ustalone miejsca na listach( 7 u Gospodarza, 3 z PiS, 6 z PO i 1 z SLD – z tego wynika, że 11 faktycznie popiera Zaleskiego), za tydzień koniec kadencji. Kto i niby dlaczego miałby dyskutować z projektami prezydenta ?

Aby jednak „dopełnić” obowiązku skomentowania ostatniej sesji podzielę przyjęte uchwały na trzy grupy:

  1. Jednostkowe, nie budzące większych wątpliwości – przegłosowane bez zastrzeżeń.
  2. Konieczne do podjęcia ze względu na ich niezbędność dla ubiegania się o bardzo duże fundusze zewnętrzne – terminy gonią, radni pod ścianą.
  3. Wyborcze, pokazujące „nowego”  Michała Zaleskiego – ciekawe, trudne do odrzucenia, bowiem rozpoczynające nowe podejście do funkcjonowania kilku dziedzin życia miasta. Do tej grupy zaliczam przede wszystkim uchwały powołujące wyspecjalizowane instytucje do realizacji zadań inwestycyjnych i zarządzania miejskimi obiektami sportowo-kulturalnymi. To, że potrzeba tu zmian nie budzi wątpliwości, budzi je natomiast tryb powołania: podczas ostatniej sesji kończącej swój żywot  Rady, bez poważnej dyskusji nad ważnymi problemami. Nowy prezydent i rada staną wobec faktów dokonanych np. wydanych już pieniędzy na organizację tych struktur.

Wrócę jeszcze na moment do grupy drugiej. Znalazły się w niej uchwały w sprawie zaciągnięcia zobowiązań finansowych związanych z realizacją dwóch kluczowych dla systemu komunikacyjnego dróg: Trasy Staromostowej (północ-południe) i Średnicowej (wschód-zachód). Problem w tym, że budzą one szalone kontrowersje. Jakość społecznych konsultacji przeprowadzonych w zainteresowanych środowiskach od wielu miesięcy budzi zasadnicze wątpliwości. Cały potencjał urzędu skierowany został na pokonanie i zdyskredytowanie krytyków, zamiast na przekonanie ich oraz wypracowanie kompromisowych rozwiązań. Także projekty realizacyjne poddawane są miażdżącej krytyce. Bez odpowiedzi pozostają pytania: dlaczego brak pełnej koncepcji tych tras, dlaczego nie zaprojektowano zagłębienia ich przynajmniej na odcinkach przebiegających w pobliżu domów mieszkalnych (każdy metr zagłębienia – to  o metr niższy ekran dźwiękochłonny), dlaczego nie zaprojektowano bezkolizyjnych skrzyżowań z głównymi ulicami (Grudziądzka, Szosa Chełmińska), dlaczego…., dlaczego…

Można by odnieść wrażenie, że prezydent i jego ekipa boją  się przegranej w wyborach samorządowych, utraty władzy i … zarzucenia przez następców  kontrowersyjnych planów. Michał Zaleski nie wierzy w trzecią kadencję ?!

3 thoughts on “Z 68 sesji RMT – 4 listopada 2010 roku

  1. hecer

    „Do tej grupy zaliczam przede wszystkim uchwały powołujące wyspecjalizowane instytucje do realizacji zadań inwestycyjnych i zarządzania miejskimi obiektami sportowo-kulturalnymi.”

    Powołanie tych spółek ma na celu ukrycie długu, powszechna praktyka w polskich miastach:

    http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/459402,samorzady_ukrywaja_swoje_zadluzenie_w_spolkach.html

    Tymolewski powiedział, że możemy się bezpiecznie zadłużyć na 700 mln zł wg nowej ustawy o fin.publ:

    http://www.nowosci.com.pl/look/nowosci/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=6&NrIssue=1553&NrSection=500&NrArticle=186161&IdTag=3791

    mamy dług 420mln zł, bierzemy 280 mln zł na most = 700 mln zł.

    Ale musimy mieć wkład własny na salę koncertową (80mln zł), halę sportową (80mln zł), średnicową (110mln zł), BiT City (80mln zł), tramwaj na UMK (40mln zł), itd, itd..

    Po to są miejskie spółki, by resztę długu rozproszyć.

    Nie zmienia to jednego – nowa ustawa pozwala się zadłużyć do poziomu gdy nadwyżka operacyjna równa się obsłudze długu. Faktycznie jest to max poziom długu, przy którym jest stabilność finansowa – wszystkie oszczędności pakujemy w spłatę rat i kredytów, nie mamy nic na inwestycje czy wkład własny. I to nas czeka już w 2014 roku.

    Nie ma więc znaczenia, czy zadłużymy się w spółkach czy weźmiemy dług na siebie. Przekroczymy bezpieczny próg zadłużenia, stracimy stabilność finansową, wydatki bieżące będą wyższe niż dochody bieżące i na gwałt będziemy wyprzedawać nieruchomości.

Dodaj komentarz