Zadłużenie

By | Październik 30, 2014

Czy mieliście Państwo czas poczytać budżet na kończący się 2014 rok ? Ten jeszcze nie wypudrowany i nie wyczyszczony z błędnych prognoz i propagandowych planów ? Nie, to poczytajmy go razem, tak przed wyborami. Zapraszam także Michała Zaleskiego, bo to co wczoraj mówił na debacie zorganizowanej przez „Gazetę Pomorską”, nijak się z treścią budżetu zamieszczoną na oficjalnej stronie miasta, nie zgadza.
Najlepszym źródłem informacji jest oczywiście Wieloletnia Prognoza Finansowa, obejmująca rok budżetowy i kolejne siedem lat (a nawet w porywach 25 – brawo, skoro ustawa wymaga tylko trzech lat !). Cóż tam znajdujemy:
– dochody ogółem Torunia począwszy od roku 2015 (następny po obecnym wyborczym) będą w zasadzie malały (przynajmniej do 2019 roku);
– będzie to skutkiem zanikających dotacji i zewnętrznych środków przeznaczanych na inwestycje;
– spowoduje to praktyczne zniknięcie deficytu budżetowego [w zasadzie jeden „wyskok” w 2018 roku – ok. 14 mln, ale to nic przy planowanym na ten rok wyniku blisko – (minus) 120 mln];
– co roku na obsługę zadłużenia wydamy od 61 (2016r.) do 88 (2021r.) milionów złotych – w 2014 będą to blisko 64 mln.
– zadłużenie Torunia natomiast spadnie pomiędzy rokiem 2014 a 2021 o 14 419 961 zł (z ok. 996 mln zł do 982 mln zł).
Tak, tak. Po wydaniu na obsługę zadłużenia ok. 562 mln zł, zadłużenie miasta spadnie o ok. 14 mln zł.
Przyznacie Państwo, że trzeba wyjątkowo dużo złej woli albo mało wiedzy, aby twierdzić, że zadłużenie miasta nie budzi obaw, a jego finanse są pod kontrolą.
Jednak nie tylko zadłużenie budzić musi uzasadnione obawy. Odrębnym problemem jest to, że większość inwestycji, które pochłonęły i pochłaniają nasze pieniądze, nie przynosi budżetowi miasta dochodów, a wręcz przeciwnie: generuje wydatki równie gigantyczne, jak obsługa zadłużenia.
… i żeby było jasne: samorząd nie jest maszynką do zarabiania pieniędzy, wręcz przeciwnie, służy ich wydawaniu. Ci, którzy chcą widzieć w mieście sprawny organizm gospodarczy generujący zyski, nie rozumieją istoty samorządu terytorialnego. Nie oznacza to jednak, że publiczne pieniądze można wydawać bez umiaru.
Skoro jednak jest jak jest, trzeba zabrać się za rozwiązywanie problemów. Przede wszystkim budżet miasta wymaga całkowitego przemodelowania: główny nacisk trzeba położyć na zapewnienie dochodów pozwalających na finansowanie bieżących kosztów (w tym spłatę zobowiązań, koszty utrzymania miejskich obiektów czy oświatę) oraz realizację funkcji z zakresu polityki społecznej. Trzeba szukać nowych źródeł dochodowych np. miejska strefa specjalne (praca i pieniądze). Duże zadania inwestycyjne na najbliższe lata należy ograniczyć do dwóch inwestycji drogowych: trasa wschodnia (a więc dojazd z nowego mostu do Czerniewic i Łysomic) oraz połączenie z węzłem autostradowym w Czerniewicach. Niewątpliwie niewykorzystanym źródłem przychodów miasta jest aktywność gospodarcza mieszkańców; lokalni przedsiębiorcy potrzebują wsparcia i oparcia. Wydawane z budżetu miliony złotych trafiają do wielkich firm i bogatych biznesmenów. Niech doświadczenia specjalnej strefy ekonomicznej w Ostaszewie nauczą nas, że wielki światowy biznes skorzysta z okazji zarobienia pieniędzy i porzuci partnera, ale na szczęście na jego miejsce wejdzie mozolnie pnący się w górę lokalny biznes, oparty nie tylko o własny potencjał finansowo-organizacyjny, ale także o miejscowych pracowników, płacących podatki w jednym z dwóch toruńskich urzędów skarbowych. A zawsze warto pamiętać, że blisko połowa z płaconych przez nas podatków wraca do toruńskiego budżetu.
Przypomnijmy, że udział podatku od osób fizycznych w dochodach miasta to ponad 20% z tendencją wzrostową. Aby ta tendencja mogła się ziścić potrzeba aktywnego udziału miasta w rozwoju lokalnego rynku pracy (ale o tym pisałem już wcześniej).
Czy to wszystkie pomysły na walkę z zadłużeniem Torunia (dług wg WPF ma zniknąć do 2040 roku, a więc jest naprawdę zobowiązaniem na pokolenia) ? Oczywiście, że nie. Porozmawiajmy o dalszych propozycjach …

One thought on “Zadłużenie

  1. MC

    Bardzo ciekawa analiza. Gdybym nie wiedział kto to napisał, to mógłbym pomyśleć, że jestem na stronie „Czasu Mieszkańców”. Cieszymy się, że nie jesteśmy osamotnieni w naszych opiniach.

Dodaj komentarz