Ważne sprawy.

By | Luty 4, 2014

Znów wraca jeden z najważniejszych problemów społecznych każdej  nowoczesnej gminy. Czy i ile gmina powinna wydawać na szeroko rozumianą edukację młodego pokolenia.

Problem ten odżył w Toruniu za sprawą doniesień  prasowych (czy tylko ?) nt. likwidacji kolejnych szkół, a ostatnio także Domu Harcerza. Ustawa o samorządzie gminy nie pozostawia wątpliwości: w punkcie 8 (par. 7 ust. 1) do zadań własnych gminy polegających na zaspokajaniu zbiorowych potrzeb wspólnoty  zalicza edukację publiczną. Nie ma więc co wywijać wygibasów polityczno – prawnych, prowadzenie szkół i ośrodków pracy pozaszkolnej (a takim jest m.in. Dom Harcerza) to nie łaska pańska, a obowiązek. Drugim związanym z tym problemem jest sposób ich finansowania; generalnie podstawowym źródłem zasilającym budżet w niezbędne środki jest subwencja oświatowa, przekazywana gminom z budżetu państwa. Pozostałe środki pochodzą z budżetu własnego gminy. Ile ich trzeba dołożyć, to już wola prezydenta i radnych.

Związek przyczynowo – skutkowy jest więc oczywisty: jakiego prezydenta i jakich radnych wybiorą mieszkańcy, taki będą mieli budżet (cały, a nie partycypacyjny).

Wsłuchując się w głosy radnych i miejskich urzędników (prezydent Zaleski, tak jak poprzednio, przezornie tym czasem milczy) słyszymy, że pieniędzy w kasie miasta coraz mniej, coraz mniej także uczniów, coraz więcej za to pustych pomieszczeń w placówkach oświatowych. Wszystko to prawda i nie ma się co dziwić, że przy klasach liczących ponad 35 uczniów  wolnych przestrzeni w szkołach przybywa. Nawet myślałem czy nie zasugerować Prezydentowi aby podnieść limit uczniów do 45, co może  zaowocować jeszcze intensywniejszym tempem likwidacji „pustych”  palcówek oświatowych. Jak bowiem zapewne zgodzą się ze mną nauczyciele i opiekunowie, przy 35 uczniach proces dydaktyczno – wychowawczy jest równie nieskuteczny jak przy 45.

Czy jednak powinien nas potem dziwić coraz marniejszy poziom wykształcenia naszej młodzieży i jej ucieczka z Torunia, czy dziwić nas może porażające zdziczenie obyczajów młodzieżowych, chuligaństwo, wandalizm na nawet bandytyzm ? Wszak Stanisław Staszic już wiele lat temu  mówił: „Taka będzie Rzeczpospolita, jak jej młodzieży chowanie”, a współczesna „Niedziela” (tak, tak !) dodaje: „A rozwój ten jedynie może się dokonać przy pomocy osób drugich, a więc rodziny, szkoły, różnych form życia społecznego”. Oczywiste ? Okazuje się że nie dla wszystkich.

Pod koniec ubiegłego roku rozgorzała kampania przeciwko sułtańskim planom „otwarcia mostu”. Ponoć planowano wydać ponad 600 tysięcy złotych, ostatecznie udało się ograniczyć koszty autopromocji prezydenta i jego świty do 350 tysięcy (też ponoć). Utrzymanie Domu Harcerza kosztuje rocznie ok.  500 tysięcy. Demagogia ?  Nie prosta arytmetyka.

Tylko nie mówcie mi, że to inna pozycja w budżecie, a ludzie mają się prawo bawić !

Dodaj komentarz