W mieście trwa euforia.

By | Styczeń 29, 2014

Prezydent miasta  Michał Zaleski pozwolił mieszkańcom rozdysponować 6,5 mln złotych, prawie według ich woli: mieszkańcy i urzędnicy (oczywiście w większości także mieszkańcy) zgłosili kilkaset pomysłów, sami już urzędnicy ocenili ich sensowność i wybrali te najlepsze (144), a teraz mieszkańcy (w tym także urzędnicy) w drodze głosowania wybiorą te, które zostaną zrealizowane (chyba !). Jak któryś pomysł nie zyska uznania odpowiedniej ilości współ-Torunian (śmieszna konstrukcja językowa !) – trudno – na drzewo. Niektórzy już doświadczyli tego niezrozumienia, np. rodzice uczniów jednej ze szkół bezskutecznie zabiegają o zatoczkę od kilku lat. Nie mają szczęścia i Prezydenta nie przekonali. Pech !

Warto może w tym miejscu przypomnieć, że budżet Torunia to kwota ok. 1 miliarda złotych, oznacza to, że mieszkańcy miasta (przyjmując logikę euforycznej gry opisanej powyżej) zadecydują o wydaniu 0,65% całego budżetu. Niebywały sukces i jasny obraz kto tu rządzi. Jeśli  mieszkańcy decydują o 0,65% budżetu, to kto decyduje o 99,35% publicznych pieniędzy w Toruniu ? Formalnie rzecz biorąc Rada Miasta Torunia (składająca się z 25 mieszkańców wybranych przez mniej więcej 40% dorosłych) i Prezydent miasta (wybrany przez mniej więcej  50% tych samych mieszkańców, co daje ok. 20% wszystkich dorosłych). Prawda jest jeszcze smutniejsza: absolutnie decydujący głos, w całkowicie mu podporządkowanej Radzie, ma Michał Zaleski i kilku jego najbliższych współpracowników (wybranych przez jednego człowieka – mieszkańca Torunia).

To On wie najlepiej co Torunianom jest potrzebne, ile to ma kosztować i kto ma to wykonać. A jeśli wykonawca się spóźnia (jak np. z budową mostu !) to On akceptuje zmiany umów. Nawet jeśli mieszkańcy mają inne zdanie (np. ws. przebiegu trasy średnicowej) to on rozstrzyga czy mają rację (ha ! ha ! żartowałem !) czy są szkodnikami, wkładającymi kij w szprychy prezydenckiego roweru.

Zmiana jaka naprawdę należy się Torunianom, to decydowanie o 99,35% budżetu miasta w warunkach nieskrępowanej dyskusji i transparentności (przejrzystości) urzędu. Czemu nie 100%: w końcu nikt nie będzie „harował” za darmo: jakoś wizyty w Chinach czy Stanach Zjednoczonych trzeba finansować, a widok własnego nazwiska na plakacie zapraszającym na koncert finansowany przez komunalną spółką – bezcenny.

Chcecie Państwo takiej zmiany ? Strach pomyśleć co się stanie jeśli Prezydent i jego wspólnicy się mylą !   

Dodaj komentarz