Oświata.

By | Październik 27, 2014

Nie ulega żadnej wątpliwości, że oświata jest podstawą rozwoju i dobrobytu każdego narodu i społeczeństwa. Już Staszic mówił, że taka będzie przyszłość narodu (państwa), jak jej młodzieży chowanie. Denerwuje mnie więc niepomiernie słyszane zewsząd utyskiwanie, że państwo (co to niby jest ?!) ciągle za mało daje subwencji na oświatę. Ile by rząd i parlament (pamiętajmy o tym przy okazji przyszłorocznych wyborów parlamentarnych) nie dały, to i tak będzie za mało ! Finansowanie oświaty z budżetu miasta nie jest ciężarem, ograniczającym inne (ważniejsze ?) wydatki, ale świadomym wyborem radnych (to oni uchwalają budżet). Chcąc stworzyć sobie lepsze warunki rozwoju, przeznaczamy dodatkowe kwoty na kształcenie naszej toruńskiej młodzieży. Chcemy, aby była lepiej wykształcona i uczyła się w lepszych warunkach, prowadzona przez ten trudny okres przez najlepszych i dobrze opłacanych nauczycieli ( w końcu też w większości mieszkańców Torunia). Przestańmy więc biadolić, że musimy dokładać, bo robimy to dla siebie !
Inną sprawą jest jak te pieniądze wydajemy. Trzeba przyznać, że rozmach remontowo – modernizacyjny budzi uznanie. Coraz więcej obiektów jest dobrze wyposażonych, dobrze utrzymanych i dobrze docieplonych. Na tą część rzeczywistości oświatowej rada i prezydent nie szczędzili pieniędzy. Ze zdziwieniem jednak zauważyli (oczywiście prezydent jako pierwszy), że obiekty oświatowe zaczynają pustoszeć, a po południu zioną zimnem i ciszą. Jakie wymyślili lekarstwo na tę chorobę ? Likwidację szkół i rozśrodkowanie placówek pracy pozaszkolnej, z Domem Harcerza na czele.
W tym właśnie tkwi istota błędu ! Zakochani w inwestowaniu toruńscy technokraci nie dostrzegli, że zwiększenie liczby uczniów w klasach (aż do 34) zmniejszy ilość klas ( i tak już spadającą na skutek niżu demograficznego), zwiększy więc ilość pustych sal szkolnych. Popołudnia wypełnić natomiast miały przeniesione do „dzielnic”, dobrze funkcjonujące, środowiskowe w znacznym stopniu, placówki oświaty pozaszkolnej. Wszystko to oczywiście w oszczędnościowym sosie, przyprawionym wspomnianymi wyżej fochami. Dlaczego na pierwszy ogień poszedł Dom Harcerza ? Działa w atrakcyjnym budynku w samym sercu toruńskiej starówki, liczono więc, że jego sprzedaż zasili miejską kasę , przysparzając przy okazji jeszcze jednego zadowolonego biznesmena.
Trochę przypomina to historię o wozaku, który próbował odzwyczaić konia od jedzenia … i byłoby mu się udało, tylko szkapina zdechła. Władze chciały mieć piękne, odremontowane szkoły, tylko dzieci i młodzieży w nich zabrakło.
Nakazem chwili jest więc ratowanie toruńskiej oświaty: zmniejszenie liczebności klas do maksimum 25 uczniów i popołudniowe ożywienie budynków poprzez zorganizowanie tam NOWEJ działalności oświatowo – wychowawczej, wychodzącej naprzeciw zainteresowaniom młodzieży.
W tej sytuacji wyjścia są dwa: albo ograniczyć rozmiary inwestycji w bazę oświatową przesuwając te środki na działalność statutową, albo (bez marudzenia !) zwiększyć wydatki budżetu miasta na działalność statutową i kontynuować plan remontów. Oczywiście decyzje te wymagają partnerskiej rozmowy radnych i prezydenta, żeby znów nie było jak z likwidacją dwóch liceów.
… i żeby było jasne, w kraju w którym na naukę (Polska Akademia Nauk) wydaje się cztery razy mniej niż na IPN, nic nie zwalnia prezydenta Torunia z desperackiej walki o zwiększenie subwencji oświatowej. W końcu za to bierze niezłą pensję.

Dodaj komentarz