Bezrobocie

By | Październik 19, 2014

Ponieważ na ulotkach wyborczych nie można ponad miarę rozwijać treści (podobno męczę i nikt tego nie czyta!), postanowiłem tym sposobem nieco obszerniej wyjaśnić pojęcia, które uznałem za najistotniejsze i wyeksponowałem w materiałach wyborczych.
Nie jestem fanem facebooka, „ćwierkanie” na twitterze uważam za przejaw samoredukcji zdolności komunikacyjnych człowieka, a jednocześnie nie jestem prezydentem Zaleskim, aby o każdym moim ruchu i pomyśle rozpisywały się gazety. Mogę skorzystać jedynie z własnej strony, którą sam założyłem i sam opłacam.
Równocześnie uważam, że sprawy, o których piszę są naprawdę ważne. Zapraszam więc wszystkich chętnych do lektury i rozmowy.
Bezrobocie!
Niewątpliwie najpoważniejszy społecznie i gospodarczo problem mieszkańców Torunia (oczywiście nie tylko!). Bez zbędnych sporów o przejściowe wahania w górę i dół możemy przyjąć, że ok. 10 procent czynnych zawodowo mieszkańców nie ma pracy. Oczywiście zwolennicy obrony status quo będą dowodzili, że jest wiele czynników i przyczyn takiego stanu rzeczy, a przedsiębiorcy powiedzą – znajdź mi dobrego pracownika! Wszystkich admiratorów prezydenta uspokoję, że w mini koncercie obietnic, jaki zaprezentował w Gazecie Wyborczej 15.10.br., zaczął od stwierdzenia: „Jednym z podstawowych zadań będzie uczestniczenie miasta w powstawaniu nowych miejsc pracy, zwłaszcza poprzez tworzenie warunków dla inwestorów oraz ludzi przedsiębiorczych”. Czyli wagę problemu prezydent dostrzega, choć pomysł na jego rozwiązanie ma raczej … ble, ble, ble. Ale zostawmy złośliwości, obiecałem …
W moim przekonaniu miasto musi zrobić trzy niżej wymienione kroki (kolejność dowolna):
1. Pieniądze ładowane dotychczas w biznesy wielkich przedsiębiorców oraz krajowych i lokalnych bogaczy (np. 25 mln w drogi na Elanie) przeznaczyć należy na wsparcie lokalnych przedsiębiorców, którzy (póki co) uciekają z Torunia do gmin sąsiednich: uzbrojenie terenów, fundusze pożyczkowo-kredytowe, poręczeniowe, przedsięwzięcia publiczno-prywatne, … i co by tam jeszcze było im potrzebne. Zresztą może warto by z nimi porozmawiać, nie za pośrednictwem kierownictw ich pseudo-reprezentacji, ale tak szczerze, twarzą w twarz.
2. Poważnie potraktować roboty publiczne, rozumiane jako skatalogowanie prac nie wymagających wysokich kwalifikacji, opracowanie zasad ich wykonywania przez podmioty miejskie lub zależne oraz zlecanie ich realizacji za pośrednictwem PUP-u (lub w porozumieniu z nim). W Toruniu mamy hektary parków, kilometry dróg, kilometry kwadratowe powierzchni do posprzątania …. oraz tysiące ludzi nie radzących sobie w nowoczesnym kapitalizmie. Żadnych wykrętów, pieniądze leżą na ulicy. Prezesów spółek komunalnych zagonić do pożytecznej roboty, zamiast zatrudniania pociotków i kolegów sięgać obowiązkowo po zasoby PUP-u, który nie tylko ma ludzi, ale także środki, by ich przeszkolić.
3. Jednym z trudniejszych sposobów generowania miejsc pracy w gminie jest tworzenie specjalnych stref ekonomicznych. Wiele gmin w Polsce utworzyło ich najpopularniejsze odmiany – gminne strefy przedsiębiorczości – i dobrze na tym wyszło. Rekordziści, w zamian za rezygnację z części dochodów pochodzących z lokalnych podatków (obniżenia, ulgi, zwolnienia, umorzenia, itp. na poziomie 3%) zwiększyli udział podatku z nieruchomości do ok. 37 % dochodów budżetowych gminy. Jeśli prezydent Zaleski jest w 50% tak dobry jak myślą o nim mieszkańcy i w 10% tak dobry jak sam o sobie myśli, to wraz ze swoimi współpracownikami poradzi sobie z tym zadaniem. Toruń spełnia trzy najważniejsze przesłanki sukcesu tej idei: tu krzyżują się strategiczne szlaki komunikacyjne, łatwo o przygotowanie planu zagospodarowania przestrzennego (jeśli już go nie ma!) oraz istnieje odpowiednia infrastruktura techniczna. Pora udowodnić, że także czwarty warunek to dla nas pestka: kompetentni i dyspozycyjni urzędnicy obsługujący inwestorów.

Krzysztof Makowski gwarantuje dobrą RADĘ !

Dodaj komentarz