Minęło szesnaście lat.

Przez ostatnie 16 lat pracowałem w Radzie Miasta Torunia. Słowo „pracowałem” traktuję bardzo serio. Sądzę, że przeczytałem w tym czasie zdecydowaną większość przygotowywanych tam druków. Wypowiedziałem się w sektach spraw. Polemizowałem ze wszystkimi dotychczasowymi prezydentami. Jednych udało mi się przekonać częściej, innych rzadziej. Problem w tym, że chyba nigdy (jeśli się mylę, proszę mi przypomnieć) nie spierałem się o drobiazgi. Moje zastrzeżenia od lat dotyczyły tych samych elementarnych, a zarazem zasadniczych problemów: jak słusznie i uczciwie wydawać publiczne pieniądze. Okazuje się, że prezydenci (wszyscy, o dziwo, tej samej w rzeczywistości proweniencji politycznej) traktują mieszkańców i budżet miasta tak samo: ja wiem lepiej i kasę dam temu, komu będę chciał. Przypomina mi się historia jaka wydarzyła się 8 lat temu: wspólnie z radnym M. Zaleskim krytykowaliśmy pomysł sprzedania miejskiej sieci ciepłowniczej producentowi ciepła. Gdy na początku pierwszej kadencji prezydenta Zaleskiego nadarzyła się pierwsza okazja odkupienia części udziałów, byłem pewien, że skorzysta  z niej i rozpocznie wycofywanie się z tej złej decyzji. Jednak prezydent powiedział NIE. Gdy ze zdziwieniem zapytałem skąd ta zmiana, odpowiedział: punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia !  I w tym jest istota sprawy !  Zadaniem radnego jest współtworzenie warunków rozwoju miasta. Współtworzenie odbywać się musi w warunkach sporu merytorycznego opartego o przekonanie, że każdemu chodzi o dobro miasta, a różnorodność jest warunkiem niezbędnym dobrych decyzji. I jeszcze jedno gorzkie wspomnienie:  przez ostatnie szesnaście lat próbowałem przekonać kolejne składy rady do rezygnacji z niczym nie uzasadnionego przywileju bezpłatnych przejazdów autobusami i tramwajami MZK. Nie udało mi się gdy  50 osobowa rada rządzona była przez Unię Wolności, a potem AWS, nie udało mi się gdy w 28 osobowej radzie rządził PiS wspólnie z Czasem na Gospodarza, nie udało się gdy w 25 osobowej radzie rządziła PO z PiS-em i Czasem Gospodarza. Czy ktoś potrafi mi wytłumaczyć dlaczego radni wszystkich opcji, otrzymujący diety zawsze wyższe od minimalnego wynagrodzenia, desperacko (i co szczególnie dziwne) zadziwiająco zgodnie bronią tego archaicznego przywileju? Czyżby mandat radnego nie dla wszystkich oznaczał zaszczyt służby i zabieganie o dobro miasta?

Wiecie Państwo, że lubię puentowanie tzw. „starymi” powiedzeniami: jeżeli wszyscy są jednomyślni – to ktoś jest bezmyślny.  Odczuwam zmęczenie udowadnianiem, że kolejni prezydenci i ich koalicje w kolejnych radach nie są bezmyślni.

4 komentarzy

Z 68 sesji RMT – 4 listopada 2010 roku

Ostatnia robocza sesja w V kadencji toruńskiego samorządu nie zaskoczyła swoim przebiegiem. Większość radnych bez szczególnego zaangażowania śledziła przebieg wypadków. Odniosłem także (niczym nie uzasadnione oczywiście !) wrażenie, że nie przeczytali nawet dostarczonych druków. Złośliwie można  powiedzieć, że to nic dziwnego: część radnych nie startuje, reszta ma już ustalone miejsca na listach( 7 u Gospodarza, 3 z PiS, 6 z PO i 1 z SLD – z tego wynika, że 11 faktycznie popiera Zaleskiego), za tydzień koniec kadencji. Kto i niby dlaczego miałby dyskutować z projektami prezydenta ?

Aby jednak „dopełnić” obowiązku skomentowania ostatniej sesji podzielę przyjęte uchwały na trzy grupy:

  1. Jednostkowe, nie budzące większych wątpliwości – przegłosowane bez zastrzeżeń.
  2. Konieczne do podjęcia ze względu na ich niezbędność dla ubiegania się o bardzo duże fundusze zewnętrzne – terminy gonią, radni pod ścianą.
  3. Wyborcze, pokazujące „nowego”  Michała Zaleskiego – ciekawe, trudne do odrzucenia, bowiem rozpoczynające nowe podejście do funkcjonowania kilku dziedzin życia miasta. Do tej grupy zaliczam przede wszystkim uchwały powołujące wyspecjalizowane instytucje do realizacji zadań inwestycyjnych i zarządzania miejskimi obiektami sportowo-kulturalnymi. To, że potrzeba tu zmian nie budzi wątpliwości, budzi je natomiast tryb powołania: podczas ostatniej sesji kończącej swój żywot  Rady, bez poważnej dyskusji nad ważnymi problemami. Nowy prezydent i rada staną wobec faktów dokonanych np. wydanych już pieniędzy na organizację tych struktur.

Wrócę jeszcze na moment do grupy drugiej. Znalazły się w niej uchwały w sprawie zaciągnięcia zobowiązań finansowych związanych z realizacją dwóch kluczowych dla systemu komunikacyjnego dróg: Trasy Staromostowej (północ-południe) i Średnicowej (wschód-zachód). Problem w tym, że budzą one szalone kontrowersje. Jakość społecznych konsultacji przeprowadzonych w zainteresowanych środowiskach od wielu miesięcy budzi zasadnicze wątpliwości. Cały potencjał urzędu skierowany został na pokonanie i zdyskredytowanie krytyków, zamiast na przekonanie ich oraz wypracowanie kompromisowych rozwiązań. Także projekty realizacyjne poddawane są miażdżącej krytyce. Bez odpowiedzi pozostają pytania: dlaczego brak pełnej koncepcji tych tras, dlaczego nie zaprojektowano zagłębienia ich przynajmniej na odcinkach przebiegających w pobliżu domów mieszkalnych (każdy metr zagłębienia – to  o metr niższy ekran dźwiękochłonny), dlaczego nie zaprojektowano bezkolizyjnych skrzyżowań z głównymi ulicami (Grudziądzka, Szosa Chełmińska), dlaczego…., dlaczego…

Można by odnieść wrażenie, że prezydent i jego ekipa boją  się przegranej w wyborach samorządowych, utraty władzy i … zarzucenia przez następców  kontrowersyjnych planów. Michał Zaleski nie wierzy w trzecią kadencję ?!

3 komentarzy

Z 67 sesji RMT – 21 pażdziernika 2010 roku

Końcówka kadencji nie należy do „łatwych” – 67 sesję kończyliśmy (ci, którzy dotrwali) ok. 21.30. W jej  trakcie podjęliśmy wiele ważnych tematów i uchwał. Najgłośniejszym (dosłownie i w przenośni) było podsumowanie toruńskich starań o nominację do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2016 roku. Na ten temat prasa rozpisuje się chętnie i obszernie – nie będę więc zabierał dziennikarzom chleba. Sam zresztą na tej stronie pisałem na ten temat kilkakrotnie, moje opinie w tej sprawie nie są więc tajemnicą. Wśród najważniejszych uchwał były te, określające opłaty i podatki w przyszłym roku, regulujące zasady sprzedaży mieszkań i wynajmu nieruchomości gminnych, czy w końcu, finansowych zobowiązań wieloletnich Torunia (np. tak gigantycznych jak budowa szybkiej kolei BIT City wraz z miejskimi sieciami komunikacyjnymi). Był też  wreszcie spór o bilety sieciowe dla uczniów szkół specjalnych, przerwany wymuszoną deklaracją Prezydenta, że na 04 listopada br. (ostatnia sesja w tej kadencji) przygotuje kompleksową poprawką wprowadzającą korzystne dla niepełnosprawnych dzieci i młodzieży oraz ich opiekunów rozwiązania. 

Chcę się jednak skupić na drobnej uchwale sprzedażowej podjętej ok. godz. 21, jako przedostatni punkt wymagający  tego dnia głosowania. Mam na myśli uchwałę nr 1110 pod  nic nie mówiącym tytułem „w sprawie sprzedaży lokalu użytkowego wchodzącego w skład nieruchomości gminnej, położonej w Toruniu przy ul. Mostowej 16  i ul.  Podmurnej”. Po lekturze okazuje się, że chodzi o liczący sobie ponad 525 m2 lokal, dawną siedzibę Straży Miejskiej,  który Prezydent zamierza sprzedać bez przetargu  Diecezji Toruńskiej na potrzeby zaplecza tworzonego Muzeum Diecezjalnego. Właśnie społecznie ważnym celem (muzeum) Prezydent tłumaczył plany specjalnego traktowania Diecezji. Ważna to wskazówka dla innych podmiotów zamierzających realizować inicjatywy o znaczeniu społecznym (opieka lekarska, oświata, kultura !!! ): możecie liczyć na specjalne traktowanie przez urząd Michała Zaleskiego – dostaniecie lokale bez przetargu. Chyba, że tak łaskawie Michał Zaleski traktuje tylko potrzeby Kościoła. Ale chyba nikt nie posądza Go o serwilizm i tchórzostwo ! Ciągle jednak jeszcze nie napisałem nic o prawdziwej bombie tej uchwały: o cenie lokalu. Wartość lokalu oceniono (nie widomo kto i na jakiej podstawie – być może jak w Komisji Majątkowej) na 1 429 917 zł. Przy powierzchni 525 m2  daje to ok. 2700 zł/m2. Na ulicy Mostowej, ok. 100 m od Szerokiej. Ale nawet to okazało się za dużo: dlatego Prezydent zaproponował 99-procentową bonifikatę od tej ceny, tzn. że cały lokal zostanie sprzedany za 14 299,17 zł. Oto jak o interesy i pieniądze Torunian walczy kandydat na prezydenta i obecny prezydent Michał Zaleski. A co na to radni? Oczywiście odrzucili moją poprawkę, znoszącą tę skandaliczną bonifikatę (5-za, 9-przeciw, 4-wstrzymujące się) i zdecydowanie poparli projekt prezydencki: 14 za, 2 przeciw i 2 wstrzymujących się. Ponieważ udział w tym głosowaniu wiele mówi o postawie radnych, w znacznej części kandydujących do rady ponownie, warto szczegółowo poinformować opinię publiczną, kto ubiega się o głos wyborców:

Jarosław Beszczyński z listy Czas Gospodarzy czyli ludzie M. Zaleskiego głosował za,

Jadwiga Burawska-Cilak (nie startuje) – za,

Lidia Chamarczuk-Mazurek z listy Czas Gospodarzy czyli ludzie M. Zaleskiego głosowała za,

Krystyna Dowgiałło z listy PO głosowała za,

Zbigniew Ernest z listy PiS głosował za,

Marian Frąckiewicz z listy SLD głosował za (i co wy na to !?),

Andrzej Jasiński z listy Czas Gospodarzy czyli ludzie M. Zaleskiego głosował za,

Józef Jaworski (nie startuje) – za,

Bartłomiej Jóźwiak z listy PO głosował za,

Bogdan Major (nie startuje) – za,

Krzysztof Makowski (nie startuje) – przeciw,

Jarosław Najberg (nie startuje w Toruniu) – przeciw,

Ryszard Olszewski z listy Czas Gospodarzy czyli ludzie M. Zaleskiego głosował za,

Waldemar Przybyszewski z listy PO, kandydat na prezydenta wstrzymał się (kandydat na prezydenta                 nie ma zdania w tak oczywistej sprawie !!!),

Aleksander Rojewski z listy Czas Gospodarzy czyli ludzie M. Zaleskiego głosował za,

Roman Skibiński z listy Czas Gospodarzy czyli ludzie M. Zaleskiego głosował za,

Danuta Zając z listy Czas Gospodarzy czyli ludzie M. Zaleskiego głosowała za,

Zdzisław  Zakrzewski (nie startuje) – wstrzymał się.

Do końca sesji nie dotrwali:

Grzegorz Górski – PiS,

Dariusz Łyjak – nie startuje,

Zbigniew Rasielewski – PiS,

Katarzyna Dorota Rygielska – PO,

Łukasz Walkusz – PO.

Warto na spotkaniach wyborczych liderów list (Górski, Rasielewski, Walkusz) zapytać co jest dla nich ważniejsze od spraw miasta i czy aby na pewno chcą ponownie zostać radnymi.

Ze względów zdrowotnych cały dzień był nieobecny Edward Wiśniewski.

Ciekawy jest przypadek Barbary Królikowskiej-Ziemkiewicz: nad moją poprawką zabierającą przywilej Kurii zagłosowała „za”, natomiast już za samą uchwałą nie głosowała w ogóle. Znając poglądy koleżanki na finansowanie kościoła z kasy miejskiej nie mam wątpliwości, że poparcie  mojego wniosku było efektem tego, że radna Królikowska-Ziemkiewicz nie bardzo wiedziała nad czym głosuje i uznała, że jedno „za” na faktyczną darowizną zupełnie wystarczy.

67 sesja Rady Miasta Torunia przeszła do historii; czy jest to historia dbania o interesy Torunian i poprawę stanu finansowego miasta czy tchórzostwa i serwilizmu, przyprawianego karierowiczostwem oceńcie Państwo sami.

5 komentarzy